Uczucie strachu

Jako dorośli nieświadomie zapoznajemy nasze dzieci z uczuciem strachu już od pierwszych miesięcy ich życia. Pierwsze zabawy to: „A ku ku” i „Zaraz cię złapię”. Przypomnijmy też sobie słowa jednej z angielskich kołysanek: „…Kiedy wiatr swą piosnkę zanuci, kołyska się przewróci”. To niezupełnie właściwy sposób kształtowania pojęć o otaczającym świecie. Kiedy niemowlęta nieco podrosną, czytamy im bajki o wilkach zjadających Czerwonego Kapturka, wilkach zdmuchujących dom- ki świnkom lub o żonach rzeźników, które odcinają ogonki białym myszkom. Zanim staliśmy się społeczeństwem pełnym obaw, takie historyjki mogły się wydawać nieszkodliwe. Jednak biorąc pod uwagę dzisiejsze czasy, może powinniśmy przemyśleć sposób, w jaki zabawiamy i usypiamy nasze pociechy. Rodzice mogą wykorzystać czas usypiania dzieci na uczenie je technik relaksacyjnych. Kiedy nuci się im cicho do snu lub głaszcze po plecach, zaczynają oddychać powoli i głęboko. Gdy ciemność je niepokoi, należy zaświecić tyle świateł, ile tylko zechcą. Zamiast wieczornych modlitw zawierających przerażające dla dziecka wersy, np. „…Teraz i w godzinę śmierci naszej”, wymyślmy własną modlitwę, taką, by malec co wieczór chętnie i bez lęku prosił Boga o opiekę. Wspaniałą zabawą może być również nazywanie na zmianę z dzieckiem odgłosów nocy, np. „Słyszę ptaka” lub „To gałąź uderzająca o dach”, „A to szczekanie psa”. Między procesem zasypiania dziecka a dorosłej osoby nie ma żadnej różnicy. Kiedy bodźce oddziałujące na nas w ciągu całego dnia stają się mniej wyraziste i gdy gasimy światło, wszyscy jesteśmy wystawieni na swoje słabości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *