Nie kończąca się historia

„Od czasu,gdy sama posłałam matką, mój stosunek do mojej własnej matki uległ wielkiej zmianie. Doceniam dziś, ile dla mnie robiła i ile ją to musiało kosztować. Widzę teraz jak bardzo się starała przez poprzednie lata też to widniałam, lecę traktowałam to jako rzecz oczywistą. A wcale tak nie jest. Dzięki moim własnym dzieciom wiem też jakie błędy popełniła i staram się ich uniknąć. Nie były to powabne błędy jej metody wychowawcze były skuteczne i proste, toteż rozumiemy się teraz lepiej niż kiedykolwiek. Dziadkowie są dla moich dzieci bardzo ważnymi osobami a i mnie ułatwiają życie, biorąc na siebie część ciężaru związanego ze sprawowaniem opieki. Dzięki nim mamy z mężem trochę czasu i przestrzeni dla siebie co jest koniecznym warunkiem dla dobrego funkcjonowania małżeństwa”.

Liza (27), ma dwóch synków (cztery lata i sześć miesięcy)

Dawniej babcie siedziały w głębokim fotelu i czytały wnukom bajki. Dziś siedzą na biurowym krześle i pracują przy komputerze. W przeszłych czasach dziadkowie byli dobrodusznymi, ale godnymi mężczyznami, trzymającymi się nieco na dystans, patriarchami jak z obrazka,’ mądrymi i wzbudzającymi trochę lęku. Dziś dziadkowie podgrzewają butelki z kaszką, spacerują z wózeczkiem po parku, lub zabierają dziecko do zoo. Jak widać obraz dziadków uległ w naszych czasach wybitnej metamorfozie. Jedno jednak się nie zmieniło: konflikt pomiędzy matką a córką, niekiedy również pomiędzy ojcem a synem, w chwili gdy dzieci zostają rodzicami, czyniąc z własnych rodziców dziadków. Rozpłomienia się ponownie konflikt pokoleń, przez ostatnie pięć-dziesięć lat żarzący się nieznacznie gdzieś w tle. Rozpoczyna się konfrontacja, bardzo trudna, ale mogąca odegrać bardzo istotną rolę w funkcjonowaniu całej rodziny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *